wtorek, 23 września 2014

W pętli czasu


Kiedy młodsza córka przyjeżdża do nas z wielkiego miasta zazwyczaj błyskawicznie dochodzi do wnioski, że "u was nic się nie robi" albo "tu w ogóle nie ma co robić". Potem dodaje jeszcze "no, może poza jedzeniem, wy tu tylko jecie".
Na drugi dzień, kiedy litościwie pomoże mi sprzątnąć kurnik, nakarmić psy, skosić trawnik, przejść się do lasu i okazyjnie zmyć (czyli jakieś 100 razy) naszą magiczną podłogę* dochodzi do nowych konkluzji: "Wyjeżdżam stąd, bo zarobię się na śmierć! Wy tu w ogóle nie odpoczywacie!" Po czym dodaje: "co jest na obiad?" a potem " a jakieś ciasto jest?"





I tak właśnie, jeszcze niedawno planowałam przetwory z truskawek (w sumie zrobiłam tylko 3 słoiczki), spałam przy otwartym oknie słuchając świerszczy na parapecie i doglądałam magicznych pomidorów*
Znaleziona mała, czarna psia zguba zdążyła się podwoić, a nawet potroić. Zwłaszcza wszerz. Nieustraszona, dowodzi, dokazuje, niczego się nie boi. Wigorem zawstydza nawet największego Bufiego. Śpi na łóżku.
Kurczątka wyklute wiosną zamieniły się z trzech nieporadnych, goniących za mamą kulek w niezależne, samodzielne stadko.
Zanim się obejrzałam liście za oknem zdążyły się pozłocić, potem zaczerwienić, a na końcu cicho spadły na przydługi trawnik. Posadziłam dodatkową jabłoń i węgierkę, przekopuję kwiatki. Grządki w tym roku zapewne sobie daruję. Wieczorem Wielki Wóz zagląda mi do pokoju - latem o tej samej porze był zupełnie z innej strony.
Planowałam kilka obrazów, zamiast tego pomalowałam taras, wyszlifowałam drugi, a ten pierwszy pozbawiłam barierek. Kupiłam piłę motorową i ani przez chwilę nie zawahałam się jej użyć :)



Gdzie się podziały ostatnie dwa miesiące?

*magiczna podłoga - samo-brudząca się powierzchnia użytkowa, brudna zaraz po umyciu i najczęściej jeśli akurat wtedy zjawi się na szybką kawkę któraś z sąsiadek. Zjawiają się rzadko, ale ZAWSZE wtedy podłoga przypomina klepisko, często jeszcze z bonusem w postaci zalegającej sierści.

* magiczne pomidory - wiosną posadziłam z dziesięć rożnych sadzonek, w sezonie otrzymałam z tego 0 pomidorów. Magia!