poniedziałek, 7 lipca 2014

Co można zrobić we własnym ogródku

Można, na przykład, iść sobie spokojnie na grządki.
Po drodze, nie wiadomo jak, można potknąć się o własne nogi i wyrżnąć w jedną z trzech skał, które osobiście wyprosiłam u sąsiada, i które osobiście przywiózł mi koparą bo wielkie to to i ciężkie.
Po wyrżnięciu w rzeczony obiekt dekoracyjny, lekarz na urazówce zszył mi brodę, opatrzył kolano i wysłał do domu. Był jeszcze otarty obojczyk, ale już dałam sobie spokój, w końcu to tylko otarcie.
Na drugi dzień pojechałam do innego, wojewódzkiego szpitala gdzie dowiedziałam się, że mam złamaną szczękę (bo bolała przez noc jak diabli)  Miły pan lekarz zrobił zdjęcie, po czym wprawnie zabandażował mi szczelnie prawie całą głowę gdyż do gipsu się tego nie da wstawić.
Przez dwa tygodnie nie tylko będę wyglądać jak ofiara katastrofy/ przemocy domowej/ libacji alkoholowej bądź innych domniemanych przypadków, które już krążą po okolicy, ale czeka mnie wręcz zakonne milczenie oraz jedzenie przez słomkę.
Był to zaiste niezapomniany weekend.

A oto nos sesyjny z dnia poprzedniego, kiedy to jeszcze nie wiedziałam co dla mnie los naszykował ;)







18 komentarzy:

  1. Łomatko, niezły horror ! Współczuję i szybkiego powrotu do zdrowia życzę. Z tym jedzeniem przez słomkę to jeszcze da się wytrzymać, bo to akurat pora na letnie koktajle, ale śluby milczenia przez dwa tygodnie ??? Nawet z psem czy kotem nie pogadać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kotem to jeszcze tak, ale już telefon czy pogawędka przy płocie staje się wyzwaniem

      Usuń
  2. O matulu, Boni!!! Trzymaj się dzielnie, a jak nie możesz mówić to pisz... Bardzo współczuję, zwłaszcza ta szczęka na pewno bolesna:(( A nie podrutowali ci jej jakoś? Moja koleżanka miała w wypadku samochodowym złamaną szczękę i jakoś jej drutowali. Bardzo serdecznie pozdrawiam i nie ściskam, żeby nie uszkodzić... Trzymaj się kochana! I odezwij się coś u nas:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obyło się bez drutowania, wtedy już nikt by mi nie uwierzył, że można się tak załatwić na prostej drodze.
      Dziękuję kochana :* Teraz na pewno będę mieć więcej czasu na komputer

      Usuń
  3. O matko, Boni, ale Cię dojęło! Co za głupi pech! Jeśli do tego u Ciebie tak gorąco jak u mnie, to współczuciu memu nie ma końca:(
    Nie wiem, czy masz taką potrzebę, chociaż niektórzy mówiom, że nie można być zbyt szczupłym, ale przez słomkę to schudnąć można bez wyrzeczeń i to jest jedyny, ewentualny jaśniejszy punkt tego paskudnego wypadku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taa, dieta celebrytów - schudnę na bank chociaż wcale mi się nie uśmiecha ciągłe miksowanie obiadków, kolacji i kombinowanie ze śniadaniami ;/

      Usuń
    2. A tak poza wszystkim to nie wiem dlaczego bloger nie wyświetla u nikogo moich postów ;/

      Usuń
    3. No właśnie? Mika mi powiedziała, też nie wiedziałabym o reaktywacji!
      Coś go blokuje, tylko co? Zmieniałaś coś w tzw. szacie graficznej? Czasem się zdarza, że jakieś zdjęcie blokuje i właśnie taki jest efekt.

      Usuń
  4. Witam
    Bardzo się cieszę że Pani wróciła:)). Przez miesiac przeszukiwałam internet za Pani blogiem, którego uwielbiam. Cały ten zwierzyniec, i opowieści o nim. Pani miłość do zwierząt to wszystko jest mi bardzo bliskie. Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
    Iwona

    OdpowiedzUsuń
  5. Boni, może blogger nie wyświetla bo nie odblokowałaś go jeszcze po tym czasie co cię nie było? On pokazuje tylko twój ostatni wpis z lutego, a wtedy to go zablokowałaś, że nie był dostępny ogólnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie odblokowałam i nadal nic nie widać ;/ w panelu wszystko jest ok, upublicznione i w ogóle. Chyba trzeba czekać aż samo zaskoczy, nie wiem

      Usuń
    2. Boni, zaskoczyło! U nas już jest twój aktualny wpis!!!!

      Usuń
  6. No to trochę dziwne, nie wiem co dalej:((( Posprawdzać jeszcze raz wszystkie ustawienia??? I zrobić je jakby na nowo??? Bo tak to kurna nikt nie wie , że wróciłaś... A powinni!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale masakra!!! Łączę się w bólu - mnie najbardziej doskwierałoby siedzenie cicho, bom gaduła;)))
    A gdzie można zobaczyć te skały? masz je gdzieś na zdjęciu? Trzeba uważać na te dekoracje jak nic - nie dalej jak wczoraj zabiłabym się na własnym quasi-tarasie, który własnoręcznie zaprojektowałam - tak to człowiek na siebie pułapki zastawia;)))

    OdpowiedzUsuń
  8. A ciemno choć było???? Po takim wypadku, na prostej grządce, trudno uwierzyć, że się wydarzył. Współczuję i uważaj na siebie:))
    Nie mogę sobie dodać Twojego bloga na pasek. Ten blogger coś kombinuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. środek dnia! no może popołudnie ale widoczność była wzorowa
      blogger ma w ogóle ciężko spóźniony refleks ostatnimi dniami

      Usuń

Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)