czwartek, 26 września 2013

Trochę inny koncert i trochę inny taniec

Ustało brzęczenie pszczół pod lipą, powoli milkną ptaki, ucichły nawet świerszcze - najwytrwalsi grajkowie późnego lata.
W kuchniach pachnie powidłami, cynamonem i sokiem z późnych malin, za oknem pada deszcz.
Przyszła pora czerwonych liści pod drzewami i cichych, mglistych poranków.


Jesienną muzykę komponuje cisza, czasem w towarzystwie deszczu bębniącego o parapet.
Na wsi dochodzi jeszcze jeden dźwięk - na początku całkowicie obcy i przez to niepokojący. Dzisiaj już wiem, że kiedy nadchodzi wrześniowy wieczór, nadchodzą też jelenie - ogromne o imponującym porożu, niezaprzeczalni królowie lasu. Nawołują czasem do samego rana, ich niskie, głębokie głosy są trudne do porównania z jakimkolwiek innym dźwiękiem.
Tak się złożyło, że rykowisko mam zaraz za płotem - liczące kilkanaście sztuk stada wędrują po świeżo zaoranym polu sąsiada. Kiedyś, kiedy nie miałam jeszcze ogrodzenia, podchodziły mi pod same okna.
Pamiętam pierwszą jesień, kiedy je usłyszałam. Zbliżał się wieczór a gdzieś zza krzaków rozległo się to dziwne, intrygujące wycie, coś jak skrzyżowanie niedźwiedzia z muczeniem krowy :) Nikt z miejscowych nie zwracał na to uwagi, a ja dopiero po dwóch latach dowiedziałam się, cóż to za dźwięki.

Kto ma odwagę posłuchać, niech zajrzy sobie np. na youtube, przykładowy filmik, dość dobrze oddający dźwięki znalazłam tutaj :  http://www.youtube.com/watch?v=PwErxUeFN5s
Wolę takie polowania - z kamerą lub z aparatem. Strzelaniu do jeleni mówię nie - rykowisko to ich miłosny taniec.



Wczorajsze jelonki

czwartek, 19 września 2013

Grzyby na talerzu - kilka pomysłów

Grzanki z grzybami, suszonymi pomidorkami i fetą - trochę burżuazyjne ale raz na rok można sobie pozwolić.
Kromki weka opiekamy w tosterze i nacieramy (lub nie) świeżym czosnkiem, na wierzchu układamy podduszone na masełku grzyby różnorakie, kawałeczki pomidorków i trochę fety. Posypujemy zieloną pietruszką :)

Taka wstawka między suszeniem, duszeniem, marynowaniem i mrożeniem, kiedy sąsiadka wpadnie z wiaderkiem węgierek.
























Rydze z patelni, z koncentratem pomidorowym
Kto rydze zna, zbiera i lubi ten zapewne marynuje albo rzuca na masełko. Do masełka można dodać łyżkę przecieru i odrobinę suszonej papryki, posypać pietruszką.
























Zapiekanka grzybowa.
Formę żaroodporną wysmarować masłem, ułożyć plasterki ugotowanych grzybów, wyłożyć warstwę podduszonych grzybów wszelakich i na to znowu ziemniaki. Posypać pokruszoną fetą, zalać rozbełtanym jajkiem ze śmietaną (3-4 łyżki + trochę mleka), gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Posypać tartym serem i zapiekać 30 minut.




wtorek, 17 września 2013

W lesie...
















Uwielbiam chodzić do lasu, czasem nawet dwa razy dziennie. Ale zbieranie grzybów to nie wyścigi. Nie ma co biegać jak szalona kozica z chorym pęcherzem. Najbliższe brzózki mam na wyciągnięcie ręki, zapinam szelki jednemu wybrańcowi, do ręki biorę smycz, do drugiej koszyk, i idziemy na spacer. Po pół godzinie w koszyku mam grzyby na zupę, bukiecik wrzosu do wazonu, a w głowie pomysł na kolejny obraz.






Las wypełnia mnie spokojem i dobrą energią, pomaga wyciszyć się i po raz kolejny utwierdzić w przekonaniu, że dobrze zrobiłam, porzucając miasto. Drzewa są przesycone jesiennymi kolorami. Miękki mech swoim kolorem i fakturą mógłby zawstydzić najdroższy perski dywan. Dzikie ptaki manewrują miedzy drzewami i cicho przysiadają na gałęzi. Gałązki jeżyn uginają się od owoców. Tylko czasem drogę przetnie  jakiś 'niedzielny zbieracz' - zadyszany i z obłędem w oczach. Radzę mu, żeby odpoczął, zwolnił i nacieszył oczy widokami, inaczej któregoś dnia padnie tu na zawał.  







W lesie chcę być gościem, nie intruzem. Oglądam, podziwiam, zbieram. To, co pod ochroną zostawiam w spokoju. Nawet jeśli ładnie wyglądałoby w wazonie lub na talerzu. Las ze mną rozmawia. W zasadzie, to rozmawia z każdym, kto umie go wysłuchać. Cisza jest naszą wspólną mową. Spokój i cierpliwość kluczem do jej zrozumienia. Natchnienie - nagrodą za wspólnie spędzony czas.