wtorek, 17 września 2013

W lesie...
















Uwielbiam chodzić do lasu, czasem nawet dwa razy dziennie. Ale zbieranie grzybów to nie wyścigi. Nie ma co biegać jak szalona kozica z chorym pęcherzem. Najbliższe brzózki mam na wyciągnięcie ręki, zapinam szelki jednemu wybrańcowi, do ręki biorę smycz, do drugiej koszyk, i idziemy na spacer. Po pół godzinie w koszyku mam grzyby na zupę, bukiecik wrzosu do wazonu, a w głowie pomysł na kolejny obraz.






Las wypełnia mnie spokojem i dobrą energią, pomaga wyciszyć się i po raz kolejny utwierdzić w przekonaniu, że dobrze zrobiłam, porzucając miasto. Drzewa są przesycone jesiennymi kolorami. Miękki mech swoim kolorem i fakturą mógłby zawstydzić najdroższy perski dywan. Dzikie ptaki manewrują miedzy drzewami i cicho przysiadają na gałęzi. Gałązki jeżyn uginają się od owoców. Tylko czasem drogę przetnie  jakiś 'niedzielny zbieracz' - zadyszany i z obłędem w oczach. Radzę mu, żeby odpoczął, zwolnił i nacieszył oczy widokami, inaczej któregoś dnia padnie tu na zawał.  







W lesie chcę być gościem, nie intruzem. Oglądam, podziwiam, zbieram. To, co pod ochroną zostawiam w spokoju. Nawet jeśli ładnie wyglądałoby w wazonie lub na talerzu. Las ze mną rozmawia. W zasadzie, to rozmawia z każdym, kto umie go wysłuchać. Cisza jest naszą wspólną mową. Spokój i cierpliwość kluczem do jej zrozumienia. Natchnienie - nagrodą za wspólnie spędzony czas.

6 komentarzy:

  1. A jak wybierasz 'wybrańca'? Bo my zawsze z obiema pannami, sprawiedliwie... nawet do weta ;) Nabyłam właśnie pas i podpinamy je na dwóch linkach, bardzo wygodnie.
    Grzyby cudne, widzę borowiki! lubię wędrówki nieśpieszne, robię zdjęcia, zachwycam się, oddycham... Niemniej lubię zbierać - znajdować grzyby, a potem je jeść ;-))
    Zrobiłam ostatnio szybką ankietę, kto co w grzybobraniu lubi najbardziej. Padre i córka - szukać. Zięć - zbierać. Ja - nie mogłam się zdecydować. Wszystko! Cała ja...
    Ściskam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wybraniec - staram się to robić drogą logiki, który był ostatnim razem, który był grzeczny itp... jakbym nie wybrała to zawsze będzie tragedia dla reszty, warujących przy oknie. Też mam tę smycz dla dwóch, a nawet trzech jak pokombinować, ale przy psim entuzjazmie to zbieranie grzybów jest wtedy tak średnio możliwe ;)

      Usuń
  2. Ja też wszystko! Boni, Szczęściaro, nie musisz wybierać - poza wybrańcem. Masz ich tylu, że przydałaby się maszyna losująca. Trochę zazdraszczam lasu. U mnie wprawdzie fajne górki, choć w Wielkopolsce to rzadkość, ale las to raczej ozdobny. Dla takiego lasu i grzybów muszę zrobić 200 km.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maszyna losująca - to jest to! ;D
      200 km... no sporo, nie powiem, ale w Wielkopolsce to chyba grzybów jest sporo? Znaczy, pewnie warto jechać

      Usuń
    2. Grzybów nie ma specjalnie, strasznie jest (nadal) sucho. Jeśli jest wysyp, to jadę, pewnie!

      Usuń
  3. Ale masz śliczne lasy! I tyle grzybów... Nie byłam dobra w zbieraniu, najlepiej mi szło z rydzami, ale teraz to już nie da rady. Poszłabym w las jak ten ogar... Albo mój gończy, który w lesie bzika dostaje:))

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło jeśli zostawisz komentarz :)